czwartek, 19 sierpnia 2010

Ufff...


Wertepy są uciążliwe i zmuszają nas do ciągłego mobilizowania się by przeć do przodu. Zniechęcenie to wierny towarzysz nawet kiedy podąża za nami niezauważony, on po prostu zbiera siły. Co począć? Ano nic się nie da zrobić. Upór jest wskazany i pożądany, motywację można znaleźć gdziekolwiek, wystarczy się rozejrzeć. Ja czerpię bardzo często z powiedzenia starożytnych Słowian: "Twardym trzeba być, nie miękkim!" w większości wypadków działa. Kiedy przychodzi pokusa gigant stosuje sposób najlepszy "The only way to get rid of a temptation is to yield to it." czyli "Najlepszy sposób by pozbyć się pokusy to jej ulec.". Czyli taki taktyczny odwrót, nie chce Ci się pocić, dobrze więc, ale przyjdź chociaż popatrzeć - w ten sposób pewnie tak czy inaczej wylądujesz na macie ;-). Poza tym jeśli naprawdę traktujemy nasz trening poważnie to nie uciekniemy przed nim cokolwiek byśmy nie robili, bo wertepy czają się wszędzie. Szkopuł jest tylko w tym by udało nam się wykształcić umiejętność myślenia w kategoriach Sztuki Walki cokolwiek byśmy nie robili. Jajko sadzone można zrobić po prostu a można też je zrobić z "kiai " ;-).

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza